Wiadomości Polska Zdrowie i styl życia Zdrowie na talerzu w szkole? Nadal bywa różnie
Zdrowie i styl życia

Zdrowie na talerzu w szkole? Nadal bywa różnie

Szkoła to nie tylko miejsce nauki, ale także ważne dla zdrowia naszych dzieci. Posiłek w szkole nie tylko daje energię, ale niestety często dostarcza za dużo cukru i niezdrowego tłuszczu. Warto zastanowić się nad tym, jakie produkty trafiają do szkolnej stołówki i dlaczego osoba odpowiedzialna za zamówienia żywności powinna mieć wiedzę na temat zdrowego odżywiania.

Zakup żywności do placówek oświatowych podlega różnym przepisom prawnym. Z jednej strony obowiązuje ustawa o prawie zamówień publicznych, która reguluje proces zamawiania żywności, a z drugiej strony, rozporządzenie ministra zdrowia określa, co może być sprzedawane w sklepikach szkolnych oraz jak powinno być skomponowane menu szkolne, ale nie precyzuje składu poszczególnych produktów.

W czasie wystąpienia pt. „Zrównoważone zamówienia publiczne żywności”, dr n. o zdr. Katarzyna Brukało, dietetyk kliniczna i ekspertka Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Dietetyków podkreśliła, że prawo daje pewną swobodę osobie tworzącej zamówienie publiczne.

„Istnieje tutaj duża swoboda w poruszaniu się i opisywaniu produktów przez zamawiających” – podsumowała ekspertka.

Nowe podejście do zamówień publicznych

W teorii zamówienie publiczne wydaje się być prostą kwestią. Kiedyś cena decydowała, teraz ważny jest także okres płatności faktury. Jednak, jak pokazuje przykład dr. Brukało, w praktyce może to być bardziej skomplikowane. Zacznijmy od zakupów.

Wyzwania zamówień publicznych

Zamówienia publiczne wydają się być proste teoretycznie. Wcześniej cena była najważniejsza, teraz istotny jest również okres płatności faktury. Jednak, jak pokazał dr Brukało, w praktyce może to być bardziej skomplikowane. Zacznijmy od zakupów.

Nowe podejście do zamówień publicznych

Na pierwszy rzut oka zamówienie publiczne wydaje się proste. Kiedyś najważniejsza była cena, teraz także istotny jest okres płatności faktury. Jednak jak pokazał dr Brukało, w rzeczywistości może to być bardziej skomplikowane. Zacznijmy od zakupów.

„Na naszej liście zakupów pojawia się jogurt owocowy i założę się, że każdy pomyślał o innym (…) Jak to opisać? Jak to zrobić, bo w zamówieniach publicznych nie ma miejsca na domysły” – zastanawiała się specjalistka zdrowia publicznego.

Podkreśliła, że w zamówieniu mogą pojawić się różne rodzaje jogurtów, od tych zawierających składniki mleczne, cukier, owoce i skrobię modyfikowaną, po te składające się tylko z jogurtu naturalnego i owoców.

Wskazała również, że nie tylko kolor, ale także smak i skład mogą się różnić w zależności od rodzaju jogurtu zamówionego przez klienta.

Dr Brukało zauważyła, że nasze przepisy dotyczące zamówień publicznych nie uwzględniają takich kwestii. Jak więc sprawić, by zdrowy jogurt był dostępny również w przetargach publicznych?

5 g cukru robi różnicę

Dr Brukało przedstawiła wyniki badania, które przeprowadziła. Porównała w nim zawartość cukru w jogurtach owocowych, które wahała się między 10 a 15 g na 100 g produktu. Wydaje się, że 5 g cukru to niewielka różnica – zaledwie jedna łyżeczka. Jednak, jak podkreśliła dietetyk kliniczna, gdy „mały Jasio” dostaje taką dodatkową ilość cukru przez 300 dni w roku, otrzymuje aż 1,5 kg więcej cukru w ciągu tego okresu.

„Ta różnica powoduje, że Jasio, który codziennie będzie dostawał plasterek kiełbasy (ok.100 g) w ciągu roku naskłada dodatkowo do 4,5 kg tłuszczu”  – podkreśliła badaczka.

W przypadku np. kiełbas suszonych i wędzonych, różnice w zawartości tłuszczu mogą być znaczne, oscylując między 27,8 a 42,3 g na 100 g produktu.

Aby zapewnić dostarczanie zdrowszych produktów do stołówek w kontekście zamówień publicznych, konieczne jest doprecyzowanie składu produktów. Odpowiedzialną osobą za zamówienia żywności w placówkach publicznych jest dyrektor lub intendent, przy czym ten drugi może być praktycznie każdym pracownikiem. Zamówienia te są zazwyczaj składane raz w roku.

Jeśli zakupy dotyczą jednostki publicznej, takiej jak szkoła, konieczny jest specjalista do spraw zamówień publicznych, który zna się na zasadach zdrowego żywienia. Zamówienia powinny być składane świadomie, z myślą o zdrowiu dzieci, a nie na podstawie przypadkowych wzorców z internetu czy na zasadzie najmniejszego kosztu. W tym przypadku zakupy powinny być traktowane jako inwestycja, a nie koszt.

Dr Katarzyna Brukało zwróciła uwagę na oficjalną informację Urzędu Zamówień Publicznych, która wskazuje, że zamawiający mogą uwzględniać czynniki środowiskowe przy zamówieniach na żywność lub usługi cateringowe.

Podkreśliła, że istnieje możliwość przyglądania się tym kwestiom oraz podejmowania działań, zamiast biernego przyglądania się problemom związanych z dostawą żywności i usługami cateringowymi.

Lista działań proekologicznych obejmuje m.in.:

  • nabywanie ekologicznej żywności;
  • nabywanie wyprodukowanych lub złowionych w sposób zrównoważony produktów akwakultury i morskich;
  • nabywanie produktów zwierzęcych spełniających wysokie standardy w zakresie dobrostanu;
  • nabywanie produktów sezonowych;
  • nabywanie produktów luzem lub w opakowaniach zawierających duże ilości surowców pochodzących z recyclingu;
  • wykorzystywanie sztućców, naczyń, wyrobów szklanych i obrusów wielokrotnego użytku;
  • wykorzystanie przyjaznych dla środowiska wyrobów papierowych;
  • selektywną zbiórkę odpadów i szkolenie pracowników;
  • ograniczenie stosowania niebezpiecznych chemikaliów oraz korzystanie z przyjaznych dla środowiska środków czyszczących oraz do mycia naczyń.”

„To świetne rozwiązania. Tego chcemy. Tylko proszę zwrócić uwagę na słowa: „mają możliwość”. Kto się na to zdecyduje? Gdy mamy możliwość to mamy dwie opcje: albo obserwować to wszystko, jak (oracz i jego syn – red.) bociany u Chełmońskiego i lepiej się do tego nie zbliżać, bo nikt nie wie, jak to przeprocedować albo idziemy na Grunwald – zaczynamy walczyć” – stwierdziła dr Brukało.

Podczas dyskusji zwrócono uwagę na konieczność rozsądnego inwestowania pieniędzy w systemie. Jako przykład podano zamówienie publiczne żywności dla szkoły podstawowej z 2022 roku, które zawierało m.in. 150 kg boczku wędzonego i 120 kg mortadeli.

„Chyba nie tak to powinno działać?” –  zastanawia się.

W 2020 r. wartość zamówień publicznych w Polsce przekroczyła 180 mld zł, z czego 8,3 mld zł (4,5 proc.) przeznaczono na zamówienia publiczne żywności. W porównaniu NFZ wydał na profilaktykę 37 razy mniej.

Specjalistka zaleca, aby produkty przeznaczone dla dzieci były ekologiczne, regionalne i pozbawione składników modyfikowanych genetycznie, sztucznych dodatków oraz wzmacniaczy smaku. Dla przykładu, ryby powinny pochodzić z zrównoważonych i certyfikowanych połowów.

„To jesteśmy w stanie przeprocedować w ramach zamówień publicznych”  – podkreśliła.

Podkreśliła również, że istnieje możliwość wpływania na sposób podawania żywności, na przykład poprzez oznaczanie alternatywnych dań dla dzieci o specjalnych dietach. Zaleca ograniczenie spożycia mięsa na rzecz warzyw i owoców oraz promowanie minimalizacji marnowania żywności i szkolenia zarówno personelu jak i rodziców.

Podręcznik zawierający kryteria jakościowe dostępny na stronie https://bestremap.sum.edu.pl/ może być pomocny w opisywaniu produktów do zamówień publicznych żywności. Ekspertka zauważyła, że intendent nadal sięga do przestarzałych opisów zamówień lub sprawdza, jakie produkty są zamawiane w sąsiednich placówkach.

„Zróbmy to porządnie. Raz a dobrze. I niech ten jogurt truskawkowy będzie z truskawkami, a nie z sokiem marchewkowym czy burakowym” – poradziła.


Pochodzenie informacji: pap-mediaroom.pl

Exit mobile version