Polityka i społeczeństwo

Pandemia w Europie uderzyła głównie w Brytyjczyków i środkowo-wschodnią cześć kontynentu

„Wreszcie, najsłabiej zaludnione północne peryferia Europy zostały dotknięte pandemią w najmniejszym stopniu” – wskazują autorzy raportu, podkreślając, że ponad dwuletnie zmagania Europejczyków z pandemią to w rzeczywistości zbiór wielu całkowicie odmiennych doświadczeń, których odczucie zależy od miejsca zamieszkania.

Różna intensywność i długość trwania pandemii stworzyła swoistą przepaść między wschodem i południem z jednej strony, a północą i zachodem z drugiej. Jak wynika z badań Eurostatu, ponad połowa obywateli Szwecji, Danii, Francji, Holandii, Austrii i Niemiec twierdzi, że oni sami lub ich bliska rodzina i przyjaciele nie zostali osobiście dotknięci ani poważną chorobą, ani żałobą, ani trudnościami ekonomicznymi. Na przeciwległym biegunie znajdują się respondenci z Czech, Bułgarii, Węgier oraz Polski.

Podobnie boleśnie ekonomiczno-społeczne skutki pandemii definiują mieszkańcy południa Europy (Hiszpanie, Włosi, Grecy), mimo że COVID-19 najmocniej uderzył w ich na samym początku kryzysu. Są to jednak mieszkańcy regionów uzależnionych od turystyki a wstrząs, jakiego doznał ten sektor, spowodował turbulencje gospodarcze odczuwalne do dzisiaj.

„W Europie Środkowo-Wschodniej zanotowano największą liczbę zakażeń i zgonów, jednak z drugiej strony gospodarki większości z tych państw, między innymi Polski, poradziły sobie z kryzysem lepiej niże te zachodnie. Wynikało to chociażby z wycofania się wielu europejskich koncernów z Azji i ich powrotu na kontynent. Dzięki temu uniknęły one szeregu problemów społecznych (np. skokowego wzrostu bezrobocia wśród osób młodych), z którymi regiony krajów >>starej piętnastki<< będą zmagały się jeszcze przez lata” – wskazują eksperci ESPON.

Analiza umieralności z powodu COVID-19 pokazuje, że pierwsza fala pandemii uderzyła w główne ośrodki miejskie (Madryt, Paryż, Londyn czy Mediolan), stanowiące jednocześnie globalne węzły komunikacyjne, a także rejony charakteryzujące się wysokim stopniem mobilności (francuskie Moselle i Rhône, włoskie Emilia-Romagna i Piemonte czy hiszpańskie Ciudad Real, Toledo czy Saragossa).

„W połączonym i zintegrowanym świecie bogate rejony pozostają bardziej otwarte na handel międzynarodowy i przepływ ludzi, w związku z czym są bardziej narażone na pandemię. Fakt, że północne Włochy były pierwszym europejskim regionem dotkniętym wirusem, wynikał z liczebności tamtejszych chińskich diaspor i mobilności między Mediolanem a Chinami. Należy zauważyć, że port lotniczy Mediolan Malpensa, drugi włoski port lotniczy po rzymskim Fiumicino, stał się hubem koncernu FedEx w Europie i jednym z najważniejszych lotnisk towarowych na południu kontynentu” – podkreślają eksperci ESPON.

Z kolei regiony Europy Środkowo-Wschodniej wykazały wysoką odporność podczas pierwszej fali, co wynika z faktu, że ponieważ COVID-19 dotarł do nich kilka tygodni później niż do zachodniej części kontynentu, podjęte na czas ścisłe środki ograniczające rozprzestrzenianie się wirusa ograniczyły jego rozprzestrzenianie się.

„Podczas kolejnych fal zaobserwowano jednak, że wirus przeszedł z Europy Zachodniej do Środkowo-Wschodniej, w związku z czym obszary, które wcześniej były mniej dotknięte pandemią, stały się jej głównymi ośrodkami. Wysoki wskaźnik zakażeń oraz zgonów utrzymywał się tam również znacznie dłużej niż w większości regionów zachodnioeuropejskich, co odcisnęło głębokie piętno w zbiorowym doświadczeniu związanym z pandemią” – czytamy w raporcie ESPON.

Fakt, że Europa nie jest monolitem, a zbiorem bardzo różnorodnych regionów, udowodniły już poprzednie, przełomowe wydarzenia ostatniej dekady. Kryzys euro rozdzielił Europejczyków z grubsza na bogatą północ i zadłużone południe, a stosunek do migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki stworzył nową linię podziału między wschodem a zachodem. Nawet poparcie dla Ukrainy odpierającej rosyjską agresję, tak widoczne w Polsce i innych krajach flankowych Unii, nie jest już tak powszechne w miejscach położonych daleko od rozgrywającego się konfliktu, gdzie wojnę ocenia się niekiedy jedynie przez pryzmat bieżących interesów ekonomicznych.

Co więcej, setki map i opracowań z bogatego archiwum opracowań ESPON, finansowanego przez Komisję Europejską programu badającego rozwój przestrzenny Europy pokazują, że istotne różnice we wszystkich aspektach życia społecznego czy gospodarczego zarysowują się także, a może przede wszystkim, w obrębie poszczególnych państw na kontynencie. Wszak Unię Europejską tworzy nie tylko 27 krajów, ale również ich 300 regionów zamieszkałych przez ponad 400 mln mieszkańców.

Ostatnie dwa lata nie są wyjątkiem — zmagania Europy z COVID-19 to opowieść o kilku różnych pandemiach. Poszczególne regiony kontynentu zostały nią dotknięte w odmiennym stopniu i czasie, inne są więc emocje i doświadczenia ich mieszkańców.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 


Wiadomość pochodzi z serwisu: pap-mediaroom.pl

Wykorzystujemy pliki cookies.
Polityka Prywatności
Więcej
ROZUMIEM